Słuchajcie koledzy po fachu, bo sprawa jest poważna i dotyczy każdego z nas, kto trzyma klucz w ręku, a nie tylko faktury w segregatorze. Mamy luty 2026 i to, co się dzieje z tym całym KSeF-em, to jest po prostu jakiś obłęd.
Wyobraźcie sobie taką sytuację: zapieprzacie od rana, montujecie kocioł u klienta, ręce uwalone po łokcie, a w tym samym czasie wielkie firmy – te wszystkie Enee, Orange, Orleny czy wasz leasing za busa – przestały wysyłać faktury na maila. Po prostu. Wrzucają to do tego rządowego worka zwanego KSeF i uważają, że sprawa załatwiona.
I tu zaczynają się schody:
Nie dostałeś maila? Zapominasz zapłacić za prąd w warsztacie albo za paliwo na karcie flotowej.
Mija termin, a Ty nawet nie wiesz, że faktura wystawiona. Nagle jeb – odsetki, monity, albo co gorsza, blokują Ci telefon w środku dnia, kiedy czekasz na telefon od klienta z awarią.
Księgowa dzwoni co drugi dzień i marudzi, że nie ma dokumentów, a Ty ich fizycznie nie masz, bo nikt Ci ich nie przysłał!
Teraz tych dużych firm jest ze 4 tysiące, ale od kwietnia dojdą wszyscy – hurtownie instalacyjne, sklepy z armaturą, każdy mały dostawca. Bez komputera pod pachą nie będziesz wiedział, komu wisisz kasę.
Jak ja sobie z tym radzę? Znalazłem sposób, żeby nie siedzieć co wieczór w tych rządowych systemach, bo od tego idzie tylko dostać kręćka. Używam Ksefinbox.pl. To taka sprytna skrzynka, która sama pilnuje tego KSeF-u za mnie. Jak tylko jakaś faktura tam wpadnie, system od razu przesyła mi ją na normalnego maila. Można też ustawić, żeby kopia leciała prosto do biura rachunkowego. Dzięki temu mam spokój – widzę fakturę w telefonie, robię przelew i zapominam o sprawie.
A co do samego KSeF… No powiedzmy sobie szczerze, to nie jest ułatwienie dla nas. Weźmy choćby te kody towarów. Kiedyś na fakturze miałem czarno na białym: jaki zawór, jaka rura, jaka złączka. Teraz w tym cyfrowym formacie brakuje pól na normalne kody produktów. Jak mam sprawdzić stan na magazynie, to muszę wszystko klepać ręcznie, bo system tego „nie widzi”.
No i ta cała gadka o walce z karuzelami VAT. Przecież każdy, kto choć trochę ogarnia, wie, że te największe przekręty robi się na handlu z zagranicą, a faktur z importu czy eksportu w ogóle w tym naszym KSeF-ie nie ma! Więc dowalili nam kosztów, utrudnili robotę, a ci, co kradli miliony, pewnie dalej śmieją się nam w twarz. Państwo niby zarobi na tym jakieś 2 miliardy, co przy ich budżecie 600 miliardów jest śmieszną kwotą, a nam zafundowali niezły ból głowy.
Dlatego, zamiast się kopać z koniem, lepiej sobie ułatwić życie tym Ksefinbox.pl i mieć chociaż te faktury pod kontrolą na mailu. Przynajmniej prądu w warsztacie nie odetną!
